Zagraniczni przedsiębiorcy rozpoczynający działalność w Tajlandii często przyjmują założenie, które okazuje się kosztowne. Rejestrują spółkę w Department of Business Development (DBD), otrzymują certyfikat i — całkiem racjonalnie — uznają, że nazwa widniejąca na tym certyfikacie należy odtąd do nich. Tak nie jest. A przynajmniej nie w takim znaczeniu, w jakim im się wydaje.
Dwa odrębne tajskie organy administrują dwoma całkowicie odrębnymi reżimami prawnymi, a ich mylenie jest jedną z najczęstszych przyczyn sporów, których dało się uniknąć.
Department of Business Development działa na podstawie tajskiego kodeksu cywilnego i handlowego (CCC). Z chwilą rejestracji spółka staje się osobą prawną w rozumieniu art. 66 CCC — podmiotem zdolnym do posiadania majątku, zawierania umów i zaciągania zobowiązań odrębnie od wspólników. To właśnie zapewnia rejestracja w DBD i jest to wartość realna.
Nie zapewnia ona natomiast żadnego prawa do komercyjnego używania tej nazwy jako marki. DBD nie przeszukuje rejestru znaków towarowych przed zatwierdzeniem nazwy spółki. Sprawdza wyłącznie, czy identycznej nazwy nie ma już inna spółka w jego własnym systemie. Pytanie, czy wybrana nazwa koliduje z zarejestrowanym znakiem towarowym, w ogóle nie pada.
Department of Intellectual Property (DIP) administruje ustawą o znakach towarowych B.E. 2534 i przyznaje wyłączne prawa do komercyjnego używania znaku dla określonych klas towarów lub usług. To te prawa decydują o tym, co może znaleźć się na opakowaniu, stronie internetowej i w ofertach e-commerce.
Typowy scenariusz: przedsiębiorca rejestruje nazwę spółki w DBD, buduje wokół niej linię produktów i rusza ze sprzedażą na dużej platformie e-commerce. Kilka miesięcy później oferty znikają — zdjęte po skardze z tytułu naruszenia praw własności intelektualnej, złożonej przez właściciela znaku, który tę samą nazwę zgłosił wcześniej w DIP.
Rejestracja spółki nie daje tu żadnej obrony. W Tajlandii obowiązuje rygorystyczna zasada first-to-file — prawa nabywa ten, kto pierwszy złożył zgłoszenie, niezależnie od tego, kto używał nazwy wcześniej ani kto ma na nią rejestrację spółki. Właściciel zarejestrowanego znaku może egzekwować swoje prawa poprzez procedury takedown na platformach, postępowania cywilne, zawiadomienia karne na podstawie art. 108 i 109 ustawy o znakach towarowych oraz zatrzymania celne na granicy.
Przeszukaj bazę DIP, zanim zdecydujesz się na nazwę spółki — nie po fakcie. Takie sprawdzenie zajmuje kilka minut i zapobiegłoby każdemu sporowi tego rodzaju, z jakim się zetknąłem.
Jeżeli nazwa jest wolna, złóż zgłoszenie znaku towarowego w DIP równocześnie z rejestracją spółki, a nie dopiero wtedy, gdy biznes już działa. W systemie first-to-file chroni Cię data pierwszeństwa, a każdy tydzień zwłoki to tydzień ekspozycji na ryzyko.
Wybierz nazwę dystynktywną. Nazwy opisowe — takie, które od razu zdradzają, czym jest produkt — trudniej zarejestrować i łatwiej o ich kolizję z istniejącymi znakami w tej samej branży.
Rejestracja spółki tworzy podmiot prawny. Rejestracja znaku towarowego chroni markę. Potrzebne jest jedno i drugie — w tej kolejności. Jeżeli wybierasz właśnie nazwę dla przedsięwzięcia w Tajlandii — albo kolizja już wyszła na jaw — napisz do mnie.
Stan prawny na dzień publikacji: 7 maja 2026 r.
Niniejszy artykuł zawiera ogólne informacje o tajskim prawie spółek i własności intelektualnej i nie stanowi porady prawnej. Nie tworzy relacji prawnik–klient, a każda sprawa zależy od konkretnych okoliczności. Mikołaj Kawka doradza przy transgranicznym strukturyzowaniu przedsięwzięć i w sprawach prawa tajskiego współpracuje z prawnikami uprawnionymi do wykonywania zawodu w Tajlandii.